Było bardzo blisko – Budowlani przegrywają z ŁKS-em

W swoim ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej klub KT7 CNC Budowlani Toruń podejmował ŁKS Łódź. Po naprawdę wyrównanej walce, której losy ważyły się do ostatnich punktów, podopieczne Mariusza Soi musiały uznać wyższość rywalek z Łodzi. Spotkanie przegrały wynikiem 2:3

Już w pierwszym secie łodzianki dowiodły o swojej sile i skuteczności. Zawodniczki ŁKS-u przez niemal całą partię utrzymywały bezpieczną przewagę. Toruniankom tylko w dwóch fragmentach meczu udało się zniwelować straty. Po słabym początku doprowadziły do remisu 6:6. Szanse na przewagę zaprzepaściły jednak tracąc kolejno pięć punktów. Ten sam scenariusz powtórzył się w końcowej części partii, kiedy Budowlane przybliżyły się do rywalek na 19:20. Minimalna przewaga mogła wpłynąć na losy pierwszego seta. Łodzianki zachowały jednak zimną krew i po zdobyciu pięciu punktów z rzędu, pewnie zwyciężyły.

O ile pierwsza partia była raczej prowadzona pod dyktando gości, to drugi set był pokazem niezwykle zaciętej walki, której wyrównany rezultat utrzymywał się niemal do końca. Od wyniku 3:3 oba zespoły grały równo, punkt za punkt. Emocje sięgnęły zenitu w samej końcówce. Pierwszą piłę meczową miał ŁKS 24:22, Budowlane potrafiły jednak zdobyć cztery punkty z rzędu i z rezultatem 26:24 wygrać partie.

W trzecim secie torunianki wkroczyły na swój najwyższy poziom. Dzięki składnym akcjom i udanym interwencjom w obronie kompletnie wybiły z rytmu rywalki. W zagraniach Budowlanych panował spokój, precyzja i skuteczność. W szczytowym momencie gospodynie prowadziły nawet 10 punktami. Dopiero w końcówce dopuściły się kilku błędów, w efekcie czego łodzianki zniwelowały nieco straty. Ostatecznie po ataku Marty Łukaszewskiej torunianki wygrały tę odsłonę 25:22.

Ciężko powiedzieć co zadecydowało o takim przebiegu meczu – powiedziała Daria Bąkowska. – Początek był nieudany, jednak szybko wyrównałyśmy. Rywalki popełniały znacznie więcej błędów, co potrafiłyśmy wykorzystać. Pokazałyśmy w następnych setach, że potrafimy grać znacznie lepiej. Zdawałyśmy sobie jednak sprawę, z tego jak silna jest drużyna z Łodzi. Już początek pokazał, że nie będzie to łatwe spotkanie.

Czwarty set rozpoczął się od błędów w obu ekipach. Popsute zagrywki i autowe ataki przełożyły się na remis. Szybko jednak obie drużyny powróciły na wysoki poziom. Przy jedenastym punkcie łodziankom udało się odskoczyć na dwa oczka, co dało początek na drodze do zwycięstwa tej partii. Błędy Budowlanych mnożyły się na potęgę. W pewnym momencie ŁKS prowadził nawet 20:12. W końcówce dzięki skutecznym blokom torunianki odrobiły nieco straty, jednak na zwycięstwo było już po prostu za późno.

Losy rywalizacji przesądzić miał tie-break. Znacznie lepiej zaczęły Budowlane. Odskoczyły rywalkom na trzy punkty i utrzymywały przewagę niemal do końca. Torunianki miały idealną okazję, by wygrać spotkanie. Piłka meczowa przy stanie 14:12 mogła załatwić sprawę, jednak kolejne błędy doprowadziły do remisu 15:15. Górą w decydującej walce okazały się łodzianki, które wygrały 18:16.

Strasznie mi szkoda, że przegrałyśmy to spotkanie – dodaje Bąkowska. – Byłyśmy tak blisko, a jednak to nie do nas powędrowało zwycięstwo. Wygrany mecz był nam bardzo potrzebny. Niestety nie udało się. Zobaczymy co będzie dalej. Jesteśmy bardzo zmobilizowane i pewne powodzenia w fazie play-off. Uważam, że mamy pełne szanse zwyciężyć.

Budowlani Toruń – ŁKS Łódź 2:3 (19:25, 26:24, 25:22, 18:25, 16:18) 

Składy zespołów:

Budowlani: Łukaszewska, Wilczyńska, Jaroszewicz, Lewandowska, Stachowicz, Wiśniewska, Siwka (libero) oraz Ryznar, Bąkowska (libero), Gierak, Gutkowska i Filipowicz

ŁKS: Nadziałek, Wołoszyn, Smitalova, Osadczuk, Sielicka, Oleksy, Szyjka (libero) oraz Kucharczyk, Pawłowska (libero), Tomczyk, Bryda, Wasiak i Leszek

Mateusz Bąk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.